„Na kiedy masz termin?” – to jedno z tych pytań, które bardzo często można usłyszeć w ciąży. Na ogół, gdy mija już ta konkretna, wyznaczona data, mówi się, że kobieta urodziła „po terminie”. Czy rzeczywiście tak jest?

 

Co oznacza pojęcie "termin porodu"?

Termin porodu to pojęcie o wiele szersze niż powszechnie przyjęło się je postrzegać. Tak naprawdę kobieta jest w terminie porodu dwa tygodnie przed i dwa tygodnie po tej konkretnej, wyznaczonej przez lekarza czy położną dacie. W terminie porodu jesteśmy wraz z końcem 37. tygodnia aż do 42. tygodnia ciąży. Najwięcej dzieci przychodzi na świat właśnie między 37. a 42. tygodniem ciąży i są to dzieci „urodzone o czasie”. Tylko niewielki procent kobiet rodzi w tym jednym, określonym dniu, wyznaczonym już na samym początku ciąży.

Jak obliczyć termin porodu?

Ten jeden określony dzień to zatem data orientacyjna. Zostaje ona wyznaczona już podczas pierwszych wizyt u osoby prowadzącej ciążę. Często obliczana jest wg tzw. reguły Naegelego. Polega ona na prostym obliczeniu: od pierwszego dnia ostatniej miesiączki odejmujemy trzy miesiące i dodajemy 7 dni, co daje 40 tygodni. Takie obliczenie określa środkowy dzień terminu ± 2 tygodnie. Ta reguła odnosi się do kobiet z regularnymi, 28-dniowymi cyklami. W przypadku krótszych lub dłuższych cykli, trzeba dodać do wyniku lub od niego odjąć liczbę dni różniących nasz cykl od cyklu 28-dniowego (np. jeśli mamy cykl 30-dniowy do wyznaczonego terminu dodajemy 2 dni, a jeśli cykl jest 26-dniowy to odejmujemy 2 dni itd.). Termin porodu można też określić na podstawie USG oraz poprzez dodanie 38 tygodni do dnia owulacji. Aby jednak zastosować tę drugą metodę, trzeba dokładnie wiedzieć, kiedy owulacja miała miejsce.

Dziecko musi być gotowe

To, że właśnie nadszedł orientacyjnie obliczony dzień porodu, nie musi oznaczać, że dziecko jest już na niego gotowe. Nie trzeba wówczas zgłaszać się do szpitala. Jeżeli ciąża przebiega prawidłowo, według standardu opieki okołoporodowej po 40. tygodniu ciąży zaleca się badanie co 2–3 dni. Oznacza to, że dokładnie będzie monitorowany stan dziecka, nie ma jednak jeszcze potrzeby hospitalizacji. Konieczność ta pojawi się pod koniec 41. tygodnia, aby łatwiej było czuwać nad stanem maluszka. Wskazanie do hospitalizacji nie oznacza jednak  potrzeby indukowania porodu. Rutynowa indukcja porodu tylko ze względu na „ciążę po terminie” nie jest uzasadniona. Zdaniem WHO nie powinno się wywoływać porodu dla wygody.

Po skończonym 42. tygodniu ciąży mówi się o ciąży przenoszonej.

autor: Marta Mandżak-Matusek

Inne artykuły

Ciąża to szczególny czas pod względem dbałości o swój stan zdrowia i…
Jakie sygnały będzie nam wysyłał organizm, że zbliżamy się do porodu?
Nawet ładnie zagojoną, estetyczną bliznę po cesarskim cięciu warto sko…
Jak sobie radzić, kiedy dopada nas przeziębienie?